Dla zaostrzenia apetytu przed sylwestrowym fondue wybraliśmy się na krótki, bo raptem pięciokilometrowy, zimowy spacer. Zdecydowaliśmy się na dość popularny o tej porze roku szlak nr 991 w kantonie Glarus.
Czy brać ze sobą rakiety śnieżne
Właściwie trasa ta przeznaczona jest na wędrówkę w rakietach śnieżnych, lecz jak sami wiecie, z tym śniegiem różnie bywa. Pierwszy raz byłam tu w styczniu 2020 roku i sytuacja właściwie się powtórzyła. Śnieg był oczywiście, ale nie takie ilości, żeby zakładać rakiety, a ścieżkę zdążyli już wydeptać amatorzy zimowych spacerów.
Niemniej jednak metalowe zęby czy kolce przydają się na początku, na lekko ośnieżonym i oblodzonym, stromym podejściu oraz na końcowym odcinku, gdzie szlak idzie ostro w dół.
Ja jednak zamiast rakiet śnieżnych użyłam moich nieprofesjonalnych, za to lekkich i wygodnych raków, które w trzy sekundy mogę założyć i zdjąć. Ci, którzy jednak preferują szaleństwo na rakietach śnieżnych, mogą iść obok wydeptanych ścieżek.
Początek trasy
Trasa rozpoczyna się i kończy przy stacji kolejki górskiej Matt – Weissenberge, która znajduje się raptem na wysokość 1’255 m n.p.m., lecz już stąd można cieszyć się zimowym krajobrazem. Na całym szlaku będą wam towarzyszyć wspaniałe widoki na dolinę i alpejskie szczyty Glarus.
Jeśli nie spacer to może sanki
Miejsce to odwiedzają również licznie amatorzy zjazdów saneczkowych i to w każdym wieku. Podobno, gdy w sezonie mało jest opadów śniegu, jest on specjalnie przywożony z terenów wojskowych na pokrycie stoków saneczkowych. Zatem jeśli nie spacer, to może przejażdżka na sankach.
Na koniec dodam, że cały szlak jest bardzo dobrze oznakowany różowymi słupkami ze strzałkami w kolorze czerwonym. Dla zmotoryzowanych istotne będzie, że przy stacji kolejki górskiej znajduje się parking.