Melchsee – Frutt w zimowej odsłonie

Stopień trudności: ✶✶
Dystans: ok. 10 km
Czas: ok. 3 h 15
Podejście w górę: 345 m
Zejście w dół: 345 m
Najwyższy punkt: 2.139 m n.p.m.
Stacje: Melchsee-Frutt – Tannensee – Berggasthaus Tannalp – Melchsee-Frutt
Najlepszy czas na wędrówkę: koniec grudnia – marzec

Są pewne miejsca w Szwajcarii, które przyciągają zarówno latem i zimą. Do nich zalicza się niewątpliwie również Melchsee – Frutt. Ostatni raz byliśmy tutaj 5 sierpnia 2018r. i wówczas zachwyciła nas sceneria z dwoma górski jeziorami otoczonymi przez ośnieżone szczyty oraz zielone pastwiska z pasącymi się na nich zwierzętami. Do tego niewielkie, stare kapliczki. Alpejski raj.

Teraz, zimową porą, wszystko przykrył śnieg. Zwierzęta poznikały z pastwisk, a na jeziorze pojawili się amatorzy wędkowania na lodzie. Ta sceneria bez wątpienia też nam odpowiada. Krajobraz jest przepiękny. Przyznam jednak, że na dole trasa jest trochę monotonna. Za to na górze, idąc już z Tannalp z powrotem w stronę wyciągu Melchsee – Frutt, dzieje się zdecydowanie więcej. Podejście wymaga wprawdzie trochę wysiłku i nie obędzie się bez rakiet, za to w ciszy i spokoju można nacieszyć się fantastycznymi widokami na dolinę i okoliczne szczyty.

Osoby bez własnego prowiantu bądź po prostu spragnione, mogą zrobić sobie przerwę w gospodzie w Tannalp. Sceneria zdecydowanie zachęca do tego, żeby na zewnątrz usiąść i coś zjeść lub wypić. Ja osobiście preferuję własny obiad w plenerze, na śniegu bądź trawie. Dlatego też przerwę zrobiliśmy dopiero na drodze powrotnej, po wdrapaniu się na najwyższe wzniesienie na tym szlaku. Punktem orientacyjnym jest wysoki na kilka metrów krzyż, widoczny z oddali. Tak na marginesie dodam, że cała trasa jest bardzo dobrze oznakowana różowymi słupkami.

Oprócz kliku stoków narciarskich są tutaj również 8 km tor saneczkowy oraz trasy przygotowane do nart biegowych. Zatem amatorzy zimowych sportów znajdą w okolicy coś dla siebie.

W ramach informacji komunikacyjnych dodam, że żeby dostać się do Melchsee – Frutt wysiedliśmy na stacji kolejowej Sarnen. Następnie około pół godziny jechaliśmy autobusem nr 343 do przystanku Stöckalp, który znajduje się tuż przy wyciągu. Potem kolejką górską wjechaliśmy na górę.

Należy wziąć pod uwagę, że autobus nie jeździ co 10 – 15 minut, lecz rzadziej. Zatem przed zjazdem kolejką już na dół, sprawdźcie godzinę odjazdu autobusu. Zamiast czekać na dole na przystanku, warto przez ten czas nacieszyć jeszcze oczy przepięknymi widokami. Zwłaszcza, że kolejka górska jeździ na okrągło.

Z kolei zmotoryzowani mają do dyspozycji kilka sporych parkingów.

Menu