Przez lasy i łąki na szczyt Wisenberg

Stopień trudności: T1 / ✶✶✶
Dystans: ok. 13 km
Czas: ok. 4 h 16
Podejście w górę: 711 m
Zejście w dół: 601 m
Najwyższy punkt: 1’000 m n.p.m.
Stacje: Sommerau BL – Giessen – Hasmatt – Wisenberg – Bad Ramsach – Homberg – Ruine Homburg – Läufelfingen
Najlepszy czas na wędrówkę: kwiecień – grudzień

Tym razem nie w wysokich górach, lecz na szlaku przez lasy, łąki, gospodarstwa rolne… Cała trasa jest sielska, anielska, malownicza. Drogę umila śpiew ptaków, cykanie świerszczy i bzyczenie pszczół. Zapach i widok skoszonej trawy suszącej się na polach, przywołał miłe wspomnienia z wakacji u dziadków na wsi.

Szlak rozpoczyna się na dworcu w Sommerau BL

Jest to niewielka miejscowość w kantonie Basel – Landschaft, oddalona od Zurichu zaledwie o godzinę drogi pociągiem. Początek trasy to lekki spacer, ok. 45 minutowy przez las, wzdłuż strumienia aż do wodospadu, liczącego 18 m wysokości.

Miejsce to jest naprawdę magiczne. Wyobraźcie sobie, że jesteście w głębokim lesie. Promienie słońca przebijają się przez gałęzie drzew, a waszym oczom ukazuje się najpierw wysoka ściana skalna, jakby droga już się kończyła, nie było przejścia. Potem dostrzegacie strumienie wody lecące z góry na wielki głaz, a pomiędzy nimi tańczące promienie słońca. Coś niesamowitego!

Będąc w tym miejscu, ma się ochotę zostać na dłużej i napawać się tą scenerią. Ale to nie koniec trasy i nie koniec pięknych widoków.

Szlak ciągnie się dalej w górę aż na szczyt Wisenberg, liczącego 1000 m wysokości

Na tym odcinku można się zmęczyć. Jest trochę schodów i podłoże zmienia się cały czas, jest piaszczyste, kamieniste, leśne i asfaltowe.

Po drodze mija się wiele ładnych miejsc, idealnych na odpoczynek. Są również wydzielone stanowiska do grillowania i na ognisko. My zatrzymaliśmy się przy jednym z gospodarstw rolnych. Zachęciły nas ławki pod drzewem chroniącym przed słońcem oraz widok na sad i pasące się tam osły. Można było tutaj kupić kawę, wodę i słoik swojskiego miodu (wówczas 13 CHF). Nie jestem specjalistką od jakości, ale miód smakował wybornie.

Idąc dalej przez las mija się pewne ujęcie wody

Niewątpliwie wiele jest takich w Szwajcarii. Jednak według tabliczki przymocowanej obok do skały, studzienka ta jest wyjątkowa. Można bowiem zostawić w tym miejscu wszystkie swoje zmartwienia, które spłyną w raz z wodą do ziemi. Nie wiem czy to prawda, ale pewne jest to, że po przejściu tej trasy, czułam się zadowolona i naładowana pozytywną energią.

Po pozbyciu się wszystkich trosk docieramy na szczyt góry Wisenberg. Na miejscu znajduje się 25 m wieża, z której rozpościera się wspaniały widok na Czarny Las, Jurę i Alpy.

Zostało jeszcze do pokonania niewielkie wzniesienie Homberg Flue na wysokości 790 m n.p.m. i już z górki, aż do dworca w Läufelfingen.

Na koniec jeszcze rzut oka na ruiny zamku, zbudowanego w 1240r. na zlecenie hrabiego Hermanna von Froburga

Zamek miał służyć monitorowaniu ruchu tranzytowego i nosił nazwę Neu Homberg, na cześć żony hrabiego. W 1400r. zamek przeszedł w posiadanie miasta Basel i przez następne 400 lat służył jako siedziba komorników. Jak można się domyślić, obiekt ten i jego użytkownicy nie wzbudzali sympatii społeczności, która pałając nienawiścią w końcu podpaliła go w nocy z 23 na 24 stycznia 1798r. Kanton Basel – Landschaft przejął zamek Homburg w 1941r. i od tego czasu jest odpowiedzialny za jego utrzymanie.

Ruiny zamku Homburg to ostatni punkt na tym szlaku. Jak się okazuje, ekscytujące i ciekawe jest nie tylko wędrowanie w wysokich górach, lecz również odkrywanie miejsc położonych trochę niżej, które na pierwszy rzut oka mogą nie wydawać się tak pociągające.

Iwona Plewnia

Menu