Cardada – widok na jezioro Maggiore i góry Tessiner

Stopień trudności: T2 / ✶✶✶
Dystans: ok. 14 km
Czas: ok. 4 h 30
Podejście w górę: 619 m
Zejście w dół: 1’282 m
Najwyższy punkt: 1’859 m n.p.m.
Stacje: Cardada – Alpe Cardada – Cimetta – Mergoscia
Najlepszy czas na wędrówkę: maj – październik

Na północy Szwajcarii buro, ponuro i pada, więc ruszamy przez tunel Gotthard do Tessin, a konkretnie do miejscowości Locarno. Po opuszczeniu dworca kolejowego kierujemy się do miejskiej kolejki o nazwie Madonna del Sasso Orselina i jedziemy w górę do Orselina Funicolare. Następnie gondolą docieramy do Cardada na wysokości 1.340 m n.p.m.

Jest to miejsce z pięknym widokiem i atrakcjami dla dzieci

Znajdziecie tutaj restaurację, plac zabaw, rzeźby z drewna. Można zrobić sobie piknik, nie brakuje bowiem ławek i stolików. Widziałam również olbrzymie szachy.

My jednak ruszamy dalej w stronę Alpe Cardada. Trasa sama w sobie nie jest trudna, bowiem wzniesienia są dość łagodne. Ale nogi mogą zaboleć, bo to 14 km drogi. Zapewniam jednak, że widoki zrekompensują wszystko. Przez całą trasę można podziwiać ośnieżone szczyty Alp. Tylko uważajcie i patrzcie pod nogi.

Docieramy do Cimetta na wysokości 1.671 m n.p.m. z niesamowitym miejscem widokowym

Można tutaj dotrzeć również kolejką krzesełkową i tym samym skrócić trasę o ok. 1 godzinę. Widok jest ten sam, bo trasa przebiega niemal pod wyciągiem. Tylko trzeba wziąć ze sobą ciepłe ubrania, bo może trochę wiać na górze. Na dole zresztą też nie było za ciepło. Idąc do Cimetta mija się różne miejsca, gdzie można coś zjeść i wypić. Później jednak możecie liczyć tylko na własne zaopatrzenie.

Dalej idziemy jeszcze wyżej. Ale nie obawiajcie się ostrej wspinaczki. Trasa bowiem łagodnie idzie do góry i możecie delektować się widokami.

Schodząc w dół w kierunku Mergoscia mija się stare, kamienne domy oraz liczne o tej porze roku wodospady

Niektóre z tych domów są jeszcze zamieszkane, może tyko weekendowo, ale i tak robi wrażenie. Wchodząc do niewielkiej górskiej osady składającej się wyłącznie z takich domów, człowiek przenosi się do innej epoki. Widziałam informację, że można wynająć taki domek (informacja wśród zdjęć) i poczuć na własnej skórze, jak się mieszka pod dachem z kamienia.

Po kilku godzinach docieramy do przystanku autobusowego Mergoscia Busada zmęczeni, ale naładowani pozytywnymi wrażeniami. Jedyny minus tej trasy to autobus, który jeździ do Locarno co dwie godziny. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jesteśmy z Łukaszem w gorącej wodzie kąpani i stojąc przed perspektywą czekania ponad godzinę na autobus, decydujemy się na schodzenie trasą autobusu i łapanie stopa. Przeszliśmy może 100 m i zatrzymała się przesympatyczna rodzina, która mówiła po włosku i angielsku. Zabraliśmy się z nimi aż do Bellinzona, skąd dalej pojechaliśmy pociągiem do domu.

Nie mam wielkiego doświadczenia w jeżdżeniu autostopem, ale w Szwajcarii nie miałam jeszcze problemu ze znalezieniem podwózki, kiedy transport publiczny zawiódł.

Iwona Plewnia

Menu